kolejny turniej
już we wrześniu!
zadzwoń i zarezerwuj stół
17 85 77 366
zapraszamy codziennie w godzinach:
13:00 - 23:00
każda środa, godzina 19:30
zagraj z nami w miniturnieju
zgłoś swój udział do godz. 16:00 danego dnia
masz pytanie, sugestię? napisz:
kontakt@snookerhouse.pl
Rejtana 9
35-326 Rzeszów
Wszystkie mecze zasadniczej rundy w trzecim sezonie Rzeszowskiej Ligi Snookera rozegrane. Pozycje wyjściowe przed decydującymi starciami zajęte. Po raz pierwszy w historii to nie Kuba Dobrowolski okazał się królem gier zasadniczych. Do walki o mistrzowski tytuł z "pole position" wystartuje tym razem Jacek Pańczak, który w dziewięciu meczach zgromadził o jeden punkt więcej od drugiego w kolejności Kuby.
Oprócz Jacka Pańczaka, szansę na zdetronizowanie Kuby Dobrowolskiego będą jeszcze mieli: stały uczestnik finałów ligi - Sebastian Zięba oraz debiutujący w najlepszej czwórce - Robert Szpecht. W końcowych rozgrywkach nie wezmą niestety udziału spadający bezpośrednio do 2 ligi Zygmunt Tuszyński i Maciej Przybył. Pierwszoligowa rywalizacja w tym sezonie była wyjątkowo wyrównana. W ostatecznym rozrachunku miejsca od 3 do 9 dzieli zaledwie 3 punkty! Do ostatniego meczu decydował się ostateczny kształt klasyfikacji przed Play-Off. Kto zostanie Mistrzem RLS? Czy po raz trzeci wygra Kuba Dobrowolski zaliczając snookerowy hat trick?
W 2 lidze Mikołaj Błaż zapewnił sobie najlepszą pozycję przed walką o tytuł i awans do ekstraklasy. Mikołajowi należą się gratulacje tym większe, że jest on drugoligowym beniaminkiem! Ponadto o mistrzostwo bić się będą Mateusz Wąs, Wojciech Pieniążek oraz Piotr Górecki. Co ciekawe, dla całej czwórki, udział w półfinale ligi już teraz jest ich najlepszym dotychczasowym osiągniąciem. Po zaledwie jednym sezonie na zapleczu ekstraklasy do 3 ligi powracają Marek Krawczyk i Michał Szpila.
Sezon zasadniczy w 3 lidze zakończył się tryumfem ligowego debiutanta - Janusza Sadowskiego. Za jego plecami Bartosz Herbaciński, Piotr Kordyś i Jan Rość. W odróżnieniu do wyższych lig tutaj na mistrzostwo szanse ma jeszcze cała pierwsza ósemka. Na decydujące rozgrywki nie udało się załapać jedynie Danielowi Kazaneckiemu.
Czy Kuba Dobrowolski obroni tytuł? Kto awansuje, a kto spadnie? Kto okaże się czarnym koniem 3 edycji Rzeszowskiej Ligi Snookera? Za około 3 tygodnie wszystko będzie jasne!
Wakacyjny turniej w Snooker House to pokaz wyjątkowo skutecznej gry gospodarzy. Dość nieoczekiwanie, żadnemu z kilku groźnych, przyjezdnych zawodników (z Piotrem Malczykiem z Wadowic na czele) nie udało się awansować dalej niż do 1/4 finału. Przywódcą mało gościnnego, rzeszowskiego zastępu stanął tym razem Sebastian Zięba, który po emocjonującym finale pokonał swojego dobrego kolegę - Jacka Pańczaka.
Okrzyk radości Sebastiana po efektownym wbiciu decydującej czarnej bili pokazał jak mocne potrafią być snookerowe emocje. Co zrozumiałe, nieco mniejszym entuzjastą był po finale Jacek Pańczak. Swojej gry jednak z pewnością nie może się wstydzić, zwłaszcza że udało się mu wyeliminować faworyta turnieju - Piotra Malczyka. Swoją drogą, Jacek powoli zaczyna przyzwyczajać nas do drugich miejsc. Czyżby jego snookerowym idolem był niejaki Jimmy White? ;)
Trzecie miejsca w turnieju zajęli Michał Soliński oraz Zygmunt Tuszyński. Dla Michała to także jedno z wielu już zdobytych trzecich miejsc. Zdecydowanie większym zaskoczeniem jest miejce na pudle "Zygi" Tuszyńskiego. Najpierw, jeszcze w fazie grupowej, ograł późniejszego finalistę - Pańczaka. Później, w 1/4 finału zalecił przyśpieszony powrót do domu naczelnemu faworytowi gospodarzy - Kubie Dobrowolskiemu. Gratulacje dla całej pierwszej czwórki!
Na ćwierćfinałach udział w turnieju zakończyli: wspomniany już Kuba Dobrowolski, Michał Matuszczyk z Krakowa (swoją obecność zaznaczył nie tylko niezłą grą... ;), Piotr Malczyk z Wadowic oraz Grzegorz Szpecht. Szczególnie podobać mógł się pokonany przez Pańczaka Malczyk. Wyróżniał się świetną techniką i dobrze "poukładaną" grą. Typowanie go do roli faworyta na pewno nie było bezpodstawne.
Wśród zawodników, którzy musieli odłożyć kije już po fazie grupowej nieźle zagrali: Marek Krawczyk (pewne zwycięstwo z Błażem oraz solidna postawa z Malczykiem), Maciek Przybył (ładna, otwarta gra w meczu z Solińskim zakończona nieznaczną przegraną) oraz Marek Drobot (walczył dzielnie w grupie, z której obydwaj rywale dotarli aż na turniejowe "pudło"). Szczegółowe wyniki turnieju można podlądnąć tutaj.
Sierpniowy turniej, mimo typowo wakacyjnych okoliczności cieszył się naprawdę dobrą frekwencją. 21 zawodników w środku wakacji (w tym gracze z tak odległych miejsc jak Kraków czy Wadowice) to liczba, która pozwala z optymizmem patrzeć na snookerową przyszłość w Rzeszowie. Wszystkim obecnym dziękujemy i zapraszamy do udziału w kolejnych turniejach w Snooker House!
Do niedzielnego turnieju w Snooker House zgłosiło się 22 walecznych. Niestety, jeden z zawodników musiał zrezygnować z gry w ostatniej chwili. Ostatecznie do walki o puchary stanie 21 snookerzystów, którzy zostali podzieleni na siedem 3-osobowych grup. Który z nich zachowa najwięcej zimnej krwi w tę gorącą, wakacyjną niedzielę? Tutaj znajdują się szczegółowe informacje dla zawodników (prosimy również o kliknięcie na zielone "zasady rozgrywania turnieju" ;).
Wszystkim uczestnikom życzymy dobrej gry i wielu sportowych emocji. Powodzenia!
Zapowiadany od dłuższego czasu turniej odbędzie się jednak w pierwszy dzień sierpnia. Przepraszamy za małe zamieszanie z terminem. Być może kilka dodatkowych dni pomoże w przygotowaniu jeszcze lepszej formy na turniejowe zmagania ;). Już teraz życzymy obfitych brejków!
Informujemy, że na czas wakacji Snooker House otwarty jest od poniedziałku do soboty w normalnych godzinach tj. 13:00 - 23:00. Niedziele natomiast przeznaczamy na naładowanie snookerowych baterii - klub będzie wtedy nieczynny. Wyjątkiem będą organizowane w niedziele turnieje. Najbliższy już za tydzień tj. 18-go lipca. Serdecznie zapraszamy!
Przyjechał by dzielnie bronić zdobytego przed rokiem tytułu i dopiął swego. Piotr Murat zwycięzcą Otwartych Mistrzostw Rzeszowa w Snookerze 2010! W finale nie zdołał mu zagrozić Jakub Dobrowolski z Rzeszowa, mimo że stała za nim cała rzesza kibiców zgromadzonych w klubie Snooker House. 3. miejsca w turnieju dla Pawła Kasprzyckiego z Krakowa i Michała Szabata z Janowa Lubelskiego.
Wynik finałowego starcia nie pozostawił złudzeń komu należał się największy z pucharów. W meczu granym do trzech wygranych frejmów Kubie nie udało się ugrać choćby jednego z nich. Mimo to występ najlepszego z rzeszowian można określić jednym słowem: klasa. Po zdobyciu 3. miejsca w ubiegłym roku tym razem przyszła kolej na drugi plac. W swojej drodze do finału Kuba pokonał m.in. dwóch mocnych rywali z Janowa Lubelskiego: Marcina Kolibskiego i wspomnianego już Michała Szabata. Zabrakło trochę sił na sam finał, ale w wynikach osiąganych przez Kubę widać jednoznaczny trend. Dość łatwo można przewidzieć, które miejsce zajmie za rok ;-).
Nieco niepocieszeni mogą być Kasprzycki i Szabat, którzy mimo dobrej gry zostali zatrzymani na etapie 1/2 finału. Niemniej jednak są to ich najlepsze osiągnięcia w Mistrzostwach Rzeszowa. Paweł Kasprzycki nie znalazł sposobu na późniejszego tryumfatora zawodów. Z kolei Michał zanotował swój najsłabszy mecz w turnieju w półfinale z Dobrowolskim.
Na miejscach 5. uplasowali się Piotr Malczyk z Wadowic, Michał Zadrożny z Legionowa oraz dwóch rzeszowian: Tomasz Kapłan i Bartosz Bielec. Ogromną niespodzianką turnieju okazał się być Zadrożny, zupełnie nieznany nam przed turniejem. Swoją odważną acz mądrą grą sprawił cały szereg niespodzianek. Wystarczy wspomnieć, że tylko jemu udało się ugrać frejma z Muratem (1/4 finału). Nieco zawiedziony był Tomasz Kapłan, który z pewnością mierzył trochę wyżej. Miejmy nadzieję, że w przyszłości zademonstruje jeszcze pełnię swoich możliwości. Dobrze zagrał kolega Kapłana z poolbilardowego świata - Bartosz Bielec.
Udział w Mistrzostwach czołowych rzeszowskich bilardzistów z pewnością urozmaicił całe zawody. Tak mocna lokalna obsada powoduje, że jeszcze bardziej należy docenić sukces Kuby Dobrowolskiego, który niejako uprawomocnił przypisywany mu status najlepszego obecnie snookerzysty Rzeszowa!
Turnieju nie zaliczy do udanych Przemek Hrabia z Krakowa. Mimo sporego potencjału musiał przełknąć gorycz porażki już w swoim pierwszym meczu. Podobny los spotkał Marcina Kolibskiego, któremu na "dzień dobry" przyszło zmierzyć się z Dobrowolskim. Ich pojedynek w 1/8 finału dostarczył całego pakietu emocji. Wielka szkoda, że jeden z nich musiał odłożyć kij już po tym meczu.
W rzeszowskiej snookerowej gwardii wyróżnili się Zygmunt Tuszyński (zdecydowanie najlepszy jak dotąd turniejowy występ), Maciej Przybył (rozprawił się z mocnym ostatnio Jackiem Pańczakiem) oraz Sebastian Zięba (w dobrym stylu pokonał Michała Solińskiego, jednak Piotr Malczyk zawiesił poprzeczkę zbyt wysoko).
Najwyższy brejk turnieju to 39 punktów Pawła Wrońskiego z Przemyśla, który nie powinien wstydzić się swojego występu w Mistrzostwach. Po ładnej grze pokonał m.in. nieźle dysponowanego Bartłomieja Orzechowskiego z Krakowa. Ambitne plany Pawła pokrzyżował dopiero Tomek Kapłan. Pełna drabinka z wynikami wszytkich meczów dostępna jest tutaj.
W turnieju wzięła udział rekordowa liczba 41 zawodników! Był to jak dotąd zdecydowanie najlepiej obsadzony turniej snookerowy, nie tylko w naszym mieście, ale także województwie. Były to także zawody z rekordową liczbą kibiców, których nie brakowało przez cały weekend. Wszystkim im dziękujemy za przybycie i stworzenie dobrej snookerowej atmosfery. Słowa uznania dla graczy, którzy zdecydowali się przemierzyć kawał Polski by stanąć do walki o tytuł Mistrza Rzeszowa. Dzięki i zapraszamy ponownie ;-).
Specjalne słowa podziękowania należą się sponsorom zawodów: Ford Res Motors, Restauracjom "Figaro" i "Frida", Agencji Reklamy "Designer", Blue Cherry Studio, Giga Tv, Cukierni "Bulanda" i Restauracji "Chilita".
Medialną opieką zajęły się: Polskie Radio Rzeszów, Gazeta Codzienna "Nowiny", portale: Nowiny24.pl, Resinet.pl, Imprezy.rzeszow.pl. Dziękujemy Prezydentowi Miasta Rzeszowa - Tadeuszowi Ferencowi za objęcie imprezy honorowym patronatem i ufundowanie okolicznościowych pucharów.
Bez wsparcia wyżej wspomnianych organizacja turnieju byłaby niemożliwa. Ogromne dzięki. Już teraz zapraszamy wszystkich na Otwarte Mistrzostwa w Snookerze w 2011 roku ;-).
Po długim oczekiwaniu nadszedł czas na walkę o tytuł Mistrza Rzeszowa w Snookerze 2010! W weekend 15-16 maja zapraszamy wszystkich (lokalnych śmiałków prawdopodobnie już pod koniec tygodnia) do klubu Snooker House (w charakterze zawodników, kibiców czy innym, dowolnie przez siebie wybranym ;-). Wszystko wskazuje na to, że będzie to wyjątkowy turniej. W sportowej bitwie udział wezmą zarówno lokalni nieustraszeni, jak i przyjezdni, których zamiarem będzie wyjazd z Rzeszowa z czymś więcej niż tylko uśmiech na twarzy.
W ubiegłym roku tytuł mistrzowski padł łupem Piotra Murata z Lublina. Czy tym razem ktoś z Rzeszowa okaże się na tyle mało gościnny by największy puchar pozostał w stolicy Podkarpacia? Zapisy trwają tylko do godz. 21:00 w środę 12-go maja. Wpisowe do turnieju wynosi 30 zł. Planowana wartość nagród (zależna od liczby graczy) to około 1 tys. zł! Dokładny system rozgrywek będzie znany po zamknięciu listy uczestników. Zagrzewamy do walki także zawodników z mniejszym snookerowym stażem by zdobywali cenne doświadczenie. Dołożymy starań by mogli oni obficie "pograć" ;-).
Przypomnijmy, że patronat honorowy nad imprezą sprawuje Prezydent Miasta Rzeszowa - Tadeusz Ferenc. Patronatem medialnym objęły Mistrzostwa m.in. Polskie Radio Rzeszów oraz Gazeta Codzienna "Nowiny". Dla wszystkich zawodników i kibiców nie powinno zabraknąć niespodzianek.
Zapraszamy do udziału wszystkich snookerowych pasjonatów. Nasz liczny udział sprawi, że będzie to największa impreza snookerowa w naszym województwie! Następna okazja by wziąć w niej udział dopiero za rok ;-) Do boju!
Za nami pierwsza liczniejsza wyprawa rzeszowskiej snookerowej gromadki. Ekipa w składzie: Michał Górecki, Bogdan Lekacz, Jacek Pańczak, Janusz Sadowski, Michał Soliński i Grzegorz Szpecht gościła w sobotę na 3-gwiazdkowym turnieju w Lublinie.
Wydaje się, że eskapadę można oceniać wyłącznie pozytywnie. Niezłe wyniki, mnóstwo cennego doświadczenia i dużo wyższe pozycje w rankingu to tylko niektóre z plusów wyjazdu ;-). Na szczególną uwagę zasługuje postawa Jacka Pańczaka, któremu udało się urwać frejma późniejszemu finaliście turnieju, jednemu z najbardziej obiecujących zawodników w kraju - Grzegorzowi Biernadskiemu (Jacek wygrał frejma, w którym jego rywal wbił 51-punktowego brejka!). Zarówno Jacak Pańczak jak i Grzegorz Szpecht zdołali awansować do fazy pucharowej zawodów. Brawa należą się Januszowi Sadowskiemu za wbicie - rekordowego dla siebie - 27-punktowego brejka.
Był to pierwszy tak liczny udział rzeszowskich snookerzystów w turnieju tej rangi. Cała ekipa na pewno wstydu nie przyniosła. Po wielogodzinnych bojach, z tarczą i uśmiechem na ustach powróciła do domu. Na naszym profilu na facebook'u znajdują się odnośniki do szczegółowych wyników zawodów.
Miejmy nadzieję, że będzie to dobry wstęp do coraz lepszej gry rzeszowskich snookerzystów także poza naszym lokalnym podwórkiem ;-).
Z powodu zaplanowanych na weekend 17-18 kwietnia uroczystości żałobnych Otwarte Mistrzostwa Rzeszowa 2010 zostały przełożone. Nowy termin rozegrania turnieju to 15-16 maja. Już teraz zapraszamy do udziału.
Ze względu na wczorajsze tragiczne wydarzenia w Smoleńsku w dniu dzisiejszym tj. w niedzielę klub będzie nieczynny. Przeznaczmy ten czas na zadumę i oddanie czci wszystkim Ofiarom.
Nadszedł czas na walkę o ligowe punkty. 3 edycja Rzeszowskiej Ligi Snookera rusza z kopyta. Skład personalny poszczególnych dywizji gwarantuje duże emocje!
Czy Kubie Dobrowolskiemu uda się zdobyć tytuł Mistrza Ligi po raz trzeci? Czy ktoś mu w tym przeszkodzi? Mimo słabszej ostatnio formy Kuby w turniejach, w lidze jak dotąd nie miał sobie równego. Kto powalczy o zwycięstwo w 2 lidze? Czy młodzież w osobach Szymona i Mikołaja jest już na to gotowa? Jak poradzą sobie pierwszoroczniacy w mocnej i wyrównanej 3 lidze? Już niedługo duży zielony stół zweryfikuje cele i ambicje każdego z graczy ;-).
Na 3 edycję ligi przygotowaliśmy kilka nowości, które mają jeszcze bardziej uatrakcyjnić nasze rozgrywki. Oczywiście czas pokaże jak sprawdzą się w praktyce. W zakładce liga znajdują się skład i regulamin rozgrywek. W osobnym odnośniku zupełna nowość - Liga Proroków ;-). Zachęcamy do przejrzenia. Wszystkim ligowcom życzymy mnóstwo radości z gry!
Wszystkim sympatykom klubu Snooker House życzymy prawdziwie szczęśliwych Świąt Wielkanocnych. Przy okazji, jeśli pomiędzy świątecznymi przygotowaniami znajdzie się czas na chwilę relaksu, zapraszamy w piątek i sobotę w normalnych godzinach. W Wielkanocne Niedzielę i Poniedziałek klub będzie nieczynny. Tuż po Świętach startujemy z ligą ;-).
W marcowych "gwiezdnych wojnach" w Snooker House, używając sobie tylko znanych mocy, zwyciężył "Lord Hejnar"!
Przybył on do Rzeszowa w towarzystwie sześciu innych krośnieńskich wojowników. Liczne wsparcie okazało się być kluczowym gdy około godziny 23:30! wbijał on decydujące o finalnym zwycięstwie bile. Wydarzenie dla krośnian tym radośniejsze, że kilka godzin wcześniej było właściwie przesądzone, że Remik nie awansuje nawet do ćwierćfinału.
Dokładnie wtedy o swojej obecności w turnieju przypomniał wszystkim Mateusz Wąs. Zupełnie niespodziewanie ograł on etetowego faworyta gospodarzy - Kubę Dobrowolskiego i tym samym pozbawił swojego kolegę szans na dalsze gry (na czym bezpośrednio skorzystał Remigiusz). Mateusz pokazał tym samym kawał snookerowej, niepodatnej na kalkulacje i układy duszy ;-). Brawo! (mimo że szkoda, że kosztem Kuby).
W turnieju nie brakowało rekordów i bezprecedensowych osiągnięć. Jest to pierwsze zwycięstwo Remigiusza w turnieju w naszym klubie. Jego finałowa opozycja - Maciej Przybył również zaszedł najwyżej w swojej snookerowej karierze ;-). Trzeba przyznać, że przez cały turniej prezentował się naprawdę solidnie i wszystko wskazuje na to, że jego obecność w finale to nie pogodowa anomalia.
Także Bogdan Lekacz zaliczył najlepsze w swoim dorobku osiągnięcie. Przełamał swoją dotychczasową skłonność do wygodnego kończenia udziału w turnieju tuż przed obiadem i tym razem wytrzymał z nami niemal do końca ;-). 3 miejsce w tak licznej stawce musi cieszyć. Jedynym stałym bywalcem w najlepszej czwórce był Robert Szpecht, który obok Bogdana odebrał puchar za 3 lokatę w zawodach. Mimo że nie udał mu się wyczyn wygrania trzeciego turnieju z rzędu, to swoją grą potwierdził niezwykle stabilną formę.
Wśród pokonanych w 1/4 finału geograficzny układ sił podobnie jak wyżej: Rzeszów - Krosno 3:1. Przedstawicielem Krosna był Tomasz Węgrzynek, który mimo niezłej gry musiał pogodzić się z faktem, że Bogdan Lekacz naprawdę postanowił dłużej posiedzieć ;-). Trójka rzeszowian to: Jacek Pańczak (szalał w grupie, ale w 1/4 finału nie dał rady późniejszemu zwycięzcy turnieju), Szymon Klepacki (3 ćwierćfinał z rzędu! pierwsze oznaki kompleksu Roberta Szpechta ;-) oraz Zygmunt Tuszyński (mimo śladowych ilości treningu, swoją grą zalecił by o nim nie zapominać).
Wyjątkowo wcześnie udział w turnieju zakończyli - teoretycznie bardzo mocni - Kuba Dobrowolski i Michał Soliński. Pierwszy w znanych nam już okolicznościach. Drugiego od 1/4 finału dzieliła jedna bila. Na drodze do sukcesu stanął krośnianin Paweł Zajdel, który wygrał grupowy pojedynek z Michałem różnicą 1-go punktu ;-).
Na grupowych wojażach poprzestał również Mateusz Wąs, któremu do awansu zabrakło również zaledwie jednej bili! Największym pechowcem turnieju jury zgodnie uznało jednak Dariusza Pliszczaka, który mimo wygranych w grupie, musiał pogodzić się z dość brutalną w tym miejscu formułą turnieju i dalsze gry oglądać w roli kibica (uzyskał najmniej korzystny bilans małych punktów).
Do sprawiania niespodzianek przyzwyczaił nas już Andrzej Ankiersztejn. Tym razem pokonał w grupie Barka Grodeckiego! Miłym zaskoczeniem była obecność "syna marnotrawnego" klubu Snooker House - Huberta Ząbka, który nie dość, że po długiej przerwie zdecydował się na udział w turnieju, to jeszcze pokazał całkiem niezłą grę ;-).
Szczegółowe wyniki turnieju do zobaczenia tutaj. Wszystkim grającym i kibicującym dziękujemy za wspólne emocje i zapraszamy na Otwarte Mistrzostwa Rzeszowa 2010, które już za niecałe 3 tygodnie!
Frekwencja najbliższych 2 gwiazdek przeszła oczekiwania wszystkich! 33 uczestników to absolutnie nowy rekord w Snooker House. Niejako przy okazji udało nam się pobić wynik rozgrywanego równolegle turnieju w rekordowym zwykle Krakowie! Wszystkim, którzy mają w tym swój udział - wielkie dzięki ;-). Ale może wystarczy tych międzymiastowych podtekstów ;-).
Tak duża liczba grających, oprócz tego, że ogromnie cieszy, zapewnia również organizacyjne wyzwania. Co prawda ogólne zasady gry niewiele się zmienią, jednak szykuje się nam kilka nowości, które gwarantują jeszcze więcej emocji i walkę o każdą bilę!
Szczegóły dotyczące turnieju wraz z zasadami jego rozgrywania (po kliknięciu na duży prostokątny odnośnik) znajdują się tutaj. Zapraszamy wszystkich do przeczytania. Dokładne godziny gier pojawią się najpóźniej do godz. 14:00. Wyniki na bieżąco tradycyjnie na facebook.pl. Połamania kijów! (niekoniecznie tych klubowych ;-).
Nareszcie doczekaliśmy się wiosennego powiewu świeżości! Wraz z nim nadciąga do nas perspektywa turniejowych zmagań w najbliższy weekend. Tuż po nich startujemy z wiosenną edycją Rzeszowskiej Ligi Snookera, do której zapraszamy wszystkich sympatyków zielonego sportu ;-).
Zacznijmy od turnieju. Jak zwykle mile widziany jest udział wszystkich walecznych dusz. Czy uda się wreszcie powstrzymać Roberta Szpechta? Czy dopnie on swego i wygra 3 turniej z rzędu?! Czy podobnie jak ostatnio będziemy świadkami sporej liczby niespodzianek? Gramy głównie w niedzielę (w razie potrzeby kilka meczów w sobotę). Do zdobycia punkty Polskiego Rankingu Snookera. Zapisy do piątku do godz. 21:00 w klubie oraz na snooker.pl. Wpisowe to tylko 25 zł.
A teraz coś o lidze. Do niedzieli włącznie czekamy na potwierdzenie swojego udziału w wiosennej edycji. Oczywiście zapraszamy również wszystkich, którzy chętnie dołączyliby do naszego snookerowego grona (absolutnie niezależnie od poziomu umiejętności i znajomości gry!). Wpisowe na start to zaledwie 25 zł. Za mecze w lidze będziemy rozliczać się wg preferencyjnej stawki 14 zł za godzinę gry (to oczywiście dzielimy jeszcze na dwójkę graczy). Z chęcią odpowiemy na wszystkie potencjalne pytania, czy to w klubie czy mailowo (kontakt@snookerhouse.pl). Dokładne zasady rozgrywki będą jasne niedługo po zamknięciu zapisów. Jak zwykle dołożymy wszelkich starań by nadchodząda edycja ligi była jak dotąd tą najlepiej zorganizowaną. Nie powinno zabraknąć niespodzianek ;-). Z góry dzięki za zaufanie ;-).
Na stronie Snooker House w serwisie facebook.pl pojawiło się kilka ciekawych wieści ze świata polskiego i światowego snookera. Zapraszamy do zaglądnięcia. To dopiero początek nowej jakości na naszym klubowym profilu ;-). Zapraszamy wszystkich sympatyków snookera do aktywnego udziału, wymiany opinii czy ciekawych linków.
Przed nami sporo ciekawych wydarzeń w Snooker House. Nastąpiło kilka zmian terminów (wszystko wskazuje na to, że są to zmiany na lepsze ;-). Do rzeczy:
Już 27/28 marca zapraszamy na drugi w tym sezonie turniej dwugwiazdkowy. Będzie to jednocześnie data kończąca zapisy do 3 edycji Rzeszowskiej Ligi Snookera, którą rozpoczniemy tuż po turnieju. Jak zwykle dołożymy starań by ta edycja ligi była jeszcze ciekawsza niż te dotychczasowe!
Będziemy mieli trochę więcej czasu by przygotować formę na Otwarte Mistrzostwa Rzeszowa 2010. Anonsowany wcześniej na marzec turniej odbędzie się w kwietniu. Tutaj niespodzianka (być może nie jedna ;-). Istnieje szansa, że turniej ten zostanie rozegrany w najwyższej jak dotąd randze (m.in. stąd przesunięcie terminu). Trzymajmy kciuki! Szczegóły już niebawem.
Kolejne dwie gwiazdki zdobyte. Próbowało je złapać 25 odważnych. Z różnym skutkiem. Jedni mieli je już w garści. Innym pozostało przypatrywać się im z oddali. Po finiszu przypominającym niedawne zdarzenia na mecie biegu narciarskiego w Vancouver schwytał je obrońca tytułu - Robert Szpecht!
Rozgrywka finałowa to niemalże doskonała kopia meczu sprzed miesiąca. Może z tą różnicą, że tym razem Jacek Pańczak był jeszcze bliżej końcowego tryumfu. Przy dwóch ostatnich bilach na stole mógł się pochwalić 11 punktami przewagi. Okazało się, że na taką okoliczność Robert przygotował coś ekstra. Wbicie różowej udekorował szaloną czarną wzdłuż bandy, która wpadając zdziwiła chyba wszystkich (no może poza autorem uderzenia ;-). Jacek godnie przyjął przygotowaną przez rywala niespodziankę i zapowiedział już przeprowadzenie doświadczenia na prawdziwość przysłowia o trzech razach i sztuce ;-). Obydwu panom należą się duże brawa za równą formę, którą potwierdzili po raz kolejny docierając do finału. Robertowi udało się osiągnąć coś jeszcze: bodaj jako pierwszy zdołał wygrać 2 turnieje z rzędu! Czyżby celował w hat-trick?! ;-)
W półfinałach wyższość wyżej wymienionych musieli uznać debiutujący na tym etapie turnieju: Mikołaj Błaż i Grzegorz Szpecht. Szczególnie cieszy obecność tego pierwszego w najlepszej czwórce zawodów. Postawa Mikołaja pokazuje, że niekoniecznie trzeba dysponować pokaźnym stażem żeby rywalizować na równi z wieloma 'rutyniarzami'. Oby był to drogowskaz dla kolejnych potencjalnych młodych wilków ;-).
Na ćwierćfinałach swój udział w turnieju zakończył tym razem Jakub Dobrowolski (wyraźnie słabszy dzień). Równie wysoko dotarli: Bartłomiej Grodecki (nieznacznie przegrał walkę o półfinał z Jackiem Pańczakiem), Szymon Klepacki (drugi z klanu młodych wilków musiał tym razem uznać wyższość Mikołaja) oraz Maciej Przybył (nieudaną próbę dojścia wyżej tłumaczył pilnymi obowiązkami sobotniej nocy ;-).
Jeszcze w fazie grupowej dzielnie walczyli przybyli w dwuosobowym składzie krośnianie. Szczególnie Grzegorz Mola swoją grą zasłużył na nieco więcej niż 9 miejsce. Już się wydawało, że w awansie nie przeszkodzi mu obecność Kuby w grupie. W ich bezpośrednim pojedynku miał 20 pkt przewagi (przy 22 na stole) kiedy Kuba przypomniał sobie o swoich możliwościach i wykorzystał niedokładne zagrania Grześka. Drugi z przyjezdnych - Dariusz Pliszczak nie znalazł sposobu na wyjście z grupy, w której los przydzielił mu Jacka Pańczaka.
Dobrą grą błysnął Michał Szpila, który znów nieznacznie przegrał w grupie z Robertem Szpechtem. Dobrą dyspozycją postraszyli również Andrzej Ankiersztejn (w swoim debiucie sprawił największą niespodziankę turnieju, wygrywając z Radkiem Dajnaką!) i Michał Górecki (udało mu się ograć Bartka Grodeckiego). Dzielnie radzili sobie: Zygmunt Tuszyński (z każdą kolejną bilą odświeżał sobie swój - nieco zakurzony ostatnio - snookerowy warsztat) oraz Wojciech Pieniążek (zasłużył conajmniej na okolicznościowy puchar za największe rodzinne wspracie w klubie ;-). Szczegółowe wyniki turnieju znajdują się tutaj.
Dziękujemy wszystkim uczestnikom za 2 dni dobrej snookerowej zabawy. Już wkrótce informacje o kolejnych turniejach w Snooker House. Jak mawiają za wodą: 'stay tuned!' ;-).
W rozegranym w piątkowy wieczór, finałowym starciu ekstraklasy RLS, Kuba Dobrowolski ograł Sebastiana Ziębę 3:0. Podobnym wynikiem zakończył się bój o 3 miejsce, w którym Jacek Pańczak okazał się lepszym od Michała Solińskiego.
Taki rezultat sugeruje jednostronny pojedynek, jednak absolutnie nie można powiedzieć, że był to mecz do jednej kieszeni/bramki ;-). Szczególnie pierwsza i trzecia partia mogły zakończyć się zupełnie inaczej, gdyby nie kilka pechowych zagrań Sebastiana. Z pewnością nie pomagał fakt, iż przy jego uderzeniach biała bila, jakby manifestując swoje równouprawnienie, wpadała do kieszeni niemal tak często jak jej kolorowe koleżanki ;-). Stawka meczu oraz spore grono patrzące zawodnikom na ręce sprawiły, że niełatwo było o płynną grę i wysokie brejki. Jednak w niektórych pojedynczych zagraniach zarówno Kuba jak i Sebastian wyraźnie pokazali, że w finale nie znaleźli się w wyniku losowania. Ostatecznie objętość zimnej krwi w ogranizmie Kuby okazała się większa i mógł on świętować swój 2 mistrzowski tytuł!
W meczu o 3 miejsce zwycięski Jacek Pańczak również nie zawsze miał z górki. Michał Soliński robił co mógł, jednak jego nieco słabsza dyspozycja, która jak na złość przyszła na play offy, nie pozwoliła ugrać choćby frejma. Swoją grą zarówno w 1/2 finału, jak i w finale, Jacek Pańczak pokazał, że 3 miejsce należy mu się jak nikomu innemu. Michałowi, mimo że nie udało się wdrapać na podium, trzeba pogratulować poważnego zamieszania, jakie spowodował w 1 lidze. 2 miejsce po rundzie zasadniczej w swoim debiucie nie powinno przejść niezauważone!
Tytuł Mistrza 2 ligi dla Radosława Dejnaki. Bartłomiej Grodecki musiał uznać jego wyższość w decydującej potyczce. Wynik 3:1. Drugoligowy tryumf Radka chyba nikogo nie powinien dziwić. Przez całą ligę grał pewnie, równo i skutecznie. Pierwszoligowcy witają Radka w swoim gronie. Z uśmiechem... i z lekkim trzęsieniem snookerowych portek ;-). Bartek Grodecki, zajmując 2 miejsce, również wywalczył sobie powrót do ekstraklasy. Wielka szkoda, że w świetle planowanej przeprowadzki prawdopodobnie nie będzie mógł z tego skorzystać ;-(.
3 miejsce wędruje do Macieja Przybyła po pewnym zwycięstwie nad Szymonem Klepackim. Maciek dobrze pamiętał swoją popisową wygraną nad Szymonem w rundzie zasadniczej i postanowił urządzić mu powtórkę z rozrywki. Niezależnie od niepowodzenia Szymona w fazie play off, trzeba pogratulować jednemu z najmłodszych w lidze, tak udanego debiutu na drugim froncie!
W 3 lidze tryumfatorem Marek Siuba. Finałowe zwycięstwo przyszło mu nieco łatwiej niż mógł się spodziewać. Było również rekordowo szybkie. Markowi Krawczykowi niestety nie udało stawić się na finał i tym samym mecz zakończył się jeszcze przed swoim rozpoczęciem. Szkoda, bo ostatnie wyniki Pana Marka wróżyły ciekawą rywalizację. Niemniej jednak duże brawa dla Marka Siuby, który ligę wygrał atakując z 6 miejsca po rundzie zasadniczej. Trzeci skończył Mikołaj Błaż. W rozegranym dzień wcześniej meczu młodych gniewnych pokonał Michała Szpilę 3:1. Miejsce na podium to minimum na co zasłużył Mikołaj, po tym jak super pewnie wygrał rundę zasadniczą.
Finał Designer Ligi również rozegraliśmy w czwartek. Z przyjacielskiej potyczki zwycięsko wyszedł Marek Drobot, który w 3 frejmach wykorzystał słabszą dyspozycję Pawła Znamirowskiego. Obydwu Panom należą się słowa uznania. Mimo że zmagania w lidze to ich dziewiczy kontakt ze snookerem, mogą się już pochwalić niezłym warsztatem i są w stanie zdrowo postraszyć (nie tylko na nieoświetlonej ulicy ;-).
Wielkie dzięki wszystkim, którzy zgromadzili się w piątek w Snooker House, by podziękować sobie nawzajem za ostatnie miesiące snookerowych emocji. Było nam bardzo miło! Do rozegrania w lidze pozostały już tylko decydujące o awansach i spadkach baraże. Za 2 tygodnie kolejny turniej PORS, 20/21 marca Otwarte Mistrzostwa Rzeszowa, po nich start ligi. Będzie się działo, zapraszamy wszystkich do udziału!
W drugiej edycji Rzeszowskiej Ligi Snookera czas na decydujące rozstrzygnięcia. Swoją grą w rundzie zasadniczej każdy zapracował sobie na odpowiednią pozycję, z której teraz przychodzi zaatakować.
Najbliższe dwa tygodnie to czas gdy każdy frejm, każdy brejk może okazać się kluczowym. Finał rozgrywek i zakończenie ligi planowane są na piątek 12.02. Już teraz zapraszamy do odwiedzenia klubu.
W ostatnich dniach zostało już odkrytych kilka ligowych kart. Jak narazie utrzymanie w 1 lidze zapewnił sobie Sebastian Hołówko. W 3 lidze znamy już personalia 3 półfinalistów. Są nimi Marek Krawczyk, Michał Szpila oraz Marek Siuba. Nieco wcześniej wiedzieliśmy, że w finale Designer ligi zagrają Marek Drobot i Paweł Znamirowski.
Aktualne wyniki play off można znaleźć w zakładce 'liga', klikając na znajdujący się na górze strony podłużny, zielony przycisk ;-). Informacje na bieżąco również na facebooku, zapraszamy do zaglądnięcia ;-).
Dość niespodziewanie zakończyły się ostatnie turniejowe zmagania w Snooker House. Zastanawialiśmy się czy Kuba Dobrowolski odnajdzie swoją najlepszą formę i znów błyśnie zupełnie oślepiając całą resztę. Można było gdybać, czy to Michałowi Solińskiemu jako pierwszemu uda się wygrać dwa turnieje z rzędu... Tymczasem obydwaj wspomnieni musieli odłożyć swoje kije już po półfinałach. W niedzielę, w Snooker House, mieliśmy okazję przekonać się o mądrości przysłowia "gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta". Tymi trzecimi okazali się być Robert Szpecht i Jacek Pańczak ;-).
Oglądając obydwa półfinały trzeba było wielokrotnie przecierać oczy ze zdziwienia. Dobrze grający we wcześniejszej fazie turnieju Kuba Dobrowolski z kretesem przegrał z Jackiem Pańczakiem, który przez całe zawody wyglądał naprawdę mocno (jego ćwierćfinałowy brejk 25 pkt, choć nienajwyższy, mógłby być ozdobą niejednego turnieju).
W drugim meczu 1/2 finału początkowo było ciekawie. Później zaskakująco, a potem trochę strasznie i zabawnie zarazem. Niecodziennym był fakt, że punkty w tym frejmie wędrowały wyłącznie w stronę Roberta Szpechta. Michałowi Solińskiemu kompletnie ten mecz nie wyszedł. Dość powiedzieć, iż w pewnym momencie na tablicy mieliśmy wynik 51:0, a Michał postanowił swoje pierwsze wbicie zanotować gdy mecz był już rozstrzygnięty ;-). Ostatecznie potrafił on znaleźć zabawną stronę całej sytuacji i pozostało pogodzić mu się z nieudaną próbą obrony tytułu.
Sam finał to głównie batalia na opanowanie i taktyczne rozwiązania. Stawka pojedynku oznaczała, że każda bila była właściwie na wagę złota. Kilka super wbić Roberta na początku, poźniej cierpliwa pogoń Jacka, w końcu większe opanowanie średniego z klanu Szpechtów w samej końcówce. Cieszy fakt, że Robert jest kolejnym zawodnikiem, któremu udało się wygrać rzeszowski turniej. Jak wiadomo zdrowa konkurencja jeszcze nikomu nie zaszkodziła ;-). Duże brawa!
Na ćwierćfinałach zakończyli swóją grę w turnieju Maciej Przybył (pokazał niezłą formę w meczu z Kubą), Łukasz Pasternak (świetnie sobie radził, mimo, że to dopiero jego drugi turniej), Szymon Klepacki (chyba najlepszy dotąd występ Szymona) oraz młodszy z braci Szpechtów (mimo usilnych starań, o jego grze nie da się powiedzieć niczego dobrego ;-).
Mimo odpadnięcia po fazie grupowej, z dobrej strony pokazali się: Mikołaj Błaż (nieznacznie przegrał z Michałem Solińskim), Michał Szpila (poległ z późniejszym zwycięzcą turnieju słownie jednym punktem!), a także Marek Drobot (nie zraził się pokazem gry, który urządził mu Kuba i w swoim drugim meczu zagrał naprawdę nieźle). In plus zaskoczył również Marek Krawczyk wbijając ładne 24 pkt (swoje najlepsze osiągnięcie). Tutaj można zobaczyć szczegółowe wyniki turnieju. Najwyższy brejk zawodów to 32 pkt autorstwa Jakuba Dobrowolskiego.
Tradycyjnie zapraszamy na kolejny turniej, który już w lutym. Po nim, w marcu, Otwarte Mistrzostwa Rzeszowa 2010 ;-).
Chyba wszyscy słyszeliśmy o Facebooku... Od dzisiaj Snooker House ma tam swoje miejsce ;-). Zachęcamy wszystkich sympatyków naszego klubu (i nie tylko) do założenia sobie konta na www.facebook.pl (oczywiście jeśli jeszcze takowego nie macie). Operacja to szybka i bezbolesna, a umożliwia ciekawy kontakt z ludźmi z całego świata (w tym z grającymi w Snooker House ;-).
W lewej kolumnie na naszej stronie pojawił się bezpośredni link do strony Snooker House na Facebooku. Gorąco zapraszamy do odwiedzenia. Miłego gaworzenia ;-).
Do późnych godzin nocnych trwała wczoraj batalia o tytuł Mistrza Wielkiej Brytanii. W zaciętym boju w angielskim Telford, aktualny mistrz świata - John Higgins z prawdziwą klasą zniósł nieznaczną przegraną z najlepszym z Azjatów - Dingiem.
Kilka godzin wcześniej, w Rzeszowie, byliśmy świadkami (zachowując oczywiście wszelkie proporcje ;-) nieco podobnych emocji. W półfinale turnieju Polskiego Rankingu Snookera rozgrywanym w Snooker House, najwyżej notowany w "rzeszowskim snookerowym świecie" - Kuba Dobrowolski miał za przeciwnika Michała Solińskiego. Choć być może podobieństw łączących Michała z Dingiem nie ma zbyt wiele (no może poza bujną fryzurą ;-) to właśnie on wyszedł z tej potyczki zwycięsko. Kuba z kolei, z klasą równą szkockiemu mistrzowi świata, pogratulował przeciwnikowi i z godnością zadowolił się trzecią lokatą oraz sowitym honorarium za wbicie najwyższego brejka turnieju (32 pkt).
W grudniowym turnieju PORS, w eksperymentalnej formule, zmierzyło się 24 walecznych. Jak to w sporcie bywa, byliśmy świadkami kilku zaskakujących sukcesów. Nie obyło się również bez niespodziewanych porażek. Jedno jest pewne: woli walki nie brakowało nikomu.
Największy sukces i duże brawa dla Michała Solińskiego, któremu po raz pierwszy udało się wygrać turniej zaliczany do klasyfikacji PORS. Michał kolejny raz udowodnił, że jego umiejętności stale rosną. Gratulacje tym większe, że po drodze do ostatecznego tryumfu pokonał on niezmiennie groźnych Jacka Pańczaka oraz Kubę Dobrowolskiego.
W finale naszego turnieju Michał, nie bez kłopotów, pokonał odważnie grającego Radosława Dejnakę. Także Radek, dochodząc aż do finału, zanotował największy jak dotąd sukces. Cieszy to tym bardziej, iż jego forma w ostatnich tygodniach wyraźnie rosła.
Trzecim wielkim wygranym turnieju w Snooker House jest bez wątpienia Wojciech Pieniążek. Okazał się on być prawdziwym "czarnym koniem" niedzielnych zawodów. Szczególne gratulacje należą się mu za pokonanie w 1/4 finału mocnego Piotra Bujnego. Brawo Wojtku!
Do fazy pucharowej udało się również dojść Sławkowi Pasternakowi (również najlepszy jak dotąd wynik), Jackowi Pańczakowi, a także grającemu z przewagą "własnego boiska" Grześkowi Szpechtowi ;-).
Mniej szczęścia mieli tym razem: Mateusz Wąs (trochę zabrakło by w grupie ograć Jacka Pańczaka), Bartłomiej Grodecki (nie trafił tym razem z dyspozycją) czy Sebastian Zięba (trafił na dobry mecz Kuby już w fazie grupowej). Mało skutecznie zagrał tym razem Maciek Przybył.
Spośród 5 debiutantów w turniejach PORS, najwięcej udało się ugrać Markowi Drobotowi i drugiemu z klanu Pasternaków: Łukaszowi. Oby w kolejnych turniejach udało się dojść jeszcze dalej.
Nie sposób nie odnotować licznej obecności kibiców wspierających zmagania swoich faworytów. Niektórzy z nich (pozdrowienia dla kolegi Sebastiana ;-) swoje wrażenia z gry wyrażali nadzwyczaj barwnie.
Przed Otwartymi Mistrzostwami Rzeszowa 2010 jeszcze jeden turniej PORS**. Już teraz zapraszamy wszystkich chętnych. To już za kilka tygodni.
Ani się obejrzeliśmy, a 2 edycja Rzeszowskiej Ligi Snookera nie tylko wystartowała w najlepsze, ale zdążyła już dostarczyć sporo ciekawych pojedynków, zakończonych mniej lub bardziej zaskakującymi rezultatami.
W 2 edycji RLS wystartowało łącznie 44 snookerzystów, co jest prawdopodobnie rekordem w skali naszego pięknego kraju! Dziękujemy wszystkim za okazane zaufanie i chęć sportowej rywalizacji. To właśnie dzięki Wam, ten piękny sport jakim jest snooker, staje się coraz bardziej popularny w Rzeszowie, gdzie przypomnijmy, jeszcze rok temu nikt w snookera nie grał! Dzięki za wsparcie i prosimy o jeszcze. Wspólną pasją i działaniem możemy sprawić by Rzeszów stał się mocnym punktem na snookerowej mapie Polski. Ale wracając do ligi... ;-).
W 1 lidze, zgodnie z oczekiwaniami, nie zawodzi obrońca tytułu - Kuba Dobrowolski. Bardzo dobry start zanotował beniaminek - Michał Soliński. Wyniki jego pierwszych meczów pokazują, że po wygraniu 2 ligi w poprzedniej edycji, nie zamierza on rezygnować z walki o podobne zaszczyty w naszej "ekstraklasie". Dobrą formę z poprzedniego sezonu potwierdzają Sebastian Zięba i Jacek Pańczak. Jak na razie, wszystko wskazuje na to, że to właśnie wyżej wymieniona czwórka może walczyć o tytuł mistrza 1 ligi. Co najmniej na wzmiankę zasługuje wbity przez Kubę Dobrowolskiego, najwyższy jak dotąd brejk ligi. 44 punkty zdobyte w jego pierwszym meczu to wynik o 3 oczka lepszy od rekordu ligi z poprzedniej edycji. Cierpliwie czekamy na 50-tkę... ;-).
W 2 lidze również 4 zawodników wydaje się być szczególnie zainteresowana walką o pierwsze lokaty i awans. Zgodnie z typowaniami dobrze grają: Bartłomiej Grodecki, Maciek Przybył i Radek Dejnaka. Do wspomnianych 3 muszkieterów konsekwentnie "dobiera" się zwycięzca 3 ligi - Mateusz Wąs. Gra on z tygodnia na tydzień coraz lepiej i osobiście niechciałbym być w skórze jego przeciwników w fazie play off. Ze względu na małą liczbę rozegranych meczów, nie do końca znana jest siła kilku innych zawodników. Najbliższe tygodnie pokażą czy komuś uda się zagrozić wymienionej wcześniej czwórce...
3 liga RLS jest w tym sezonie wyjątkowo wyrównana i ciekawa. Spośród 14 bojowo nastawionych dżentelmenów, trudno jest wytypować murowanych faworytów. Dotychczasowe pojedynki pokazują, że w walce o awans napewno powinni się liczyć Markowie: Krawczyk i Siuba oraz Mikołaj Błaż. Jak przystało na ex-drugoligowca, w kasze nie daje sobie dmuchać Wojtek Pieniążek. Również grający po raz pierwszy w RLS Jan Rość wydaje się celować w najwyższe lokaty. Jego 21-punktowy brejk w jednym z pierwszych meczów każe bacznie przyglądać się jego dalszym poczynaniom. Jak na razie, najwyższy brejk 3 ligi to wbite przez Mikołaja Błaża 22 punkty. Pogratulować.
Nowością w tej edycji RLS jest Designer Liga - pierwsza "prywatna" liga w Snooker House. Tworzą ją załoga i przyjaciele agencji reklamy Designer, która dzielnie wspiera nas w popularyzacji snookera w Rzeszowie. To dzięki nim możemy m.in. śledzić aktualne klasyfikacje zawodników na tablicach w Snooker House ;-).
W dotychczasowych pojedynkach w Designer lidze najlepiej radzą sobie Paweł Pieniążek, Marek Drobot (motor napędowy i inicjator ligi ;-) oraz Miłosz Kręt. Kibicujemy wszystkim zawodnikom tej ligi. Jako, że dla wielu z nich jest to pierwsza okazja do zmierzenia się z 12-stopowymi stołami, życzymy wytrwałości i wysokich brejków! ;-).
Konia z rzędem temu kto przewidział skład finału ostatniego turnieju w Snooker House. O ile obecność w nim Kuby Dobrowolskiego nie powinna zdziwić nikogo, o tyle Mateusz Wąs sprawił swoją grą niejeden psikus psikus ;-). Za dojście do finału, rozstawionego z 16 numerem Mateusza, bukmacherzy płacili całkiem niemałe sumy ;-). W finale Kuba nie pozostawił jednak złudzeń co do tego komu należało się zwycięstwo w turnieju. Obydwu zawodnikm gratulujemy!
Dziękujemy wszystkim snookerzystom, którzy dzielnie walczyli do ostantiej bili. Dzięki za cierpliwość w związku ze znacznymi opóźnieniami przy wielu meczach. Pracujemy nad tym by w przyszłych turniejach gra toczyła się sprawniej. Dzięki za wyrozumiałość.
Oprócz wspomnianych już finalistów na pochwałę zasługuje postawa Zygmunta "Zygi" Tuszyńskiego (pierwszy półfinał w dorobku), Jacka Pańczaka (dobra gra, szkoda, że już w ćwierćfinale trafił na nieznacznie mocniejszego Kubę) oraz Mikołaja Błaża (co prawda odpadł w swoim pierwszym meczu ale swoją mądrą grą napędził Michałowi Solińskiemu niemałego stracha).
Jako że sezon snookerowy w pełni, już wkrótce kolejne turnieje w Snooker House. Zapraszamy do treningu i sportowej rywalizacji.